pod patronatem










BIENNALE SZTUKI MEDIÓW:
WRO 09
»
FESTIWAL TRANSVIZUALIA 009 »
NOWY PIKTOGRAM »
KORPORACJA H!ART »
MIESIĄC FOTOGRAFII W KRAKOWIE »
TANK TV »
ELECTRONIC ARTS INTERMIX »
UBU // BAZA AWANGARDY »

1111

11 nr12



panoptikum pierwsze

» KINO NA GRANICY
» GDANSK DOCFILM FESTIVAL
» ROZSTAJE EUROPY
» PLANETE DOC REVIEW 2009
» KRAKOWSKI FESTIWAL FILMOWY
» AFRYKAMERA
» FESTIWAL FILMÓW KULTOWYCH
» UBU // BAZA AWANGARDY
» OKFA

Zawartość tej strony wymaga nowszej wersji programu Adobe Flash Player.

Pobierz odtwarzacz Adobe Flash










 


panoptikum nr.8

>>summary<<
>> opis numeru <<

>> spis treści<<

Panoptikum nr 8 (15) 2009
TURYZM

Metaforyka "odzwierzęca" wydaje się ich nieuniknionym losem: mówi się, że poruszają się w gromadach, hordach, rojach i tabunach; są bezmyślni i posłuszni jak owce, lecz uciążliwi jak plaga insektów, kiedy obsiadają świeżo "odkryte" miejsce .
Jonathan Culler

Jedną z zastanawiających cech turystycznego świata jest to, że sami turyści przekonani są , że kres nie istnieje, że zawsze jest jakaś nowa granica.
Dean MacCannell

Wprowadzenie do numeru turystycznego mogłoby właściwie ograniczać się do montażu cytatów. Takie zbieractwo cudzych myśli w kontekście turyzmu uprawomocnione jest z co najmniej dwóch powodów. Po pierwsze, w projekcie takim przeglądałby się hermeneutyczny ideał Waltera Benjamina, popularyzatora Baudelair owskiego flâneura, bez którego trudno dziś mówić o figurze po/nowoczesnego turysty. Już Hannah Arendt, widząc w Benjaminie niestrudzonego zbieracza cytatów, "poławiacza pereł", w tym nietypowym modelu od/twórczej strategii dostrzegała prawdziwy ciężar pracy intelektualnej badacza. Dla autora Pasaży konkretny zbiór fragmentów wyjętych z obcego kontekstu i upo-rządkowanych na nowo, tak aby naświetlały się wzajemnie, był już pracą właściwą, tekstem głównym, a nie sekwencją drugoplanowych przypisów, notowanych na marginesach roboczego brudnopisu. Projekt zbudowania pracy z samych cytatów, by mogła obyć się bez komentarzy, nie ma tu więc żadnego związku z motywowanym niskimi pobudkami plagiatem.


Drugim powodem jest konieczność odnoszenia własnej refleksji do funkcjonującej już tradycji pisania o zjawisku turyzmu. C ytowanie przez większość autorów jednej właściwie pozycji - Turysty (wydanego po raz pierwszy w 1976 roku, edycja polska w 2002)  Deana MacCannella - wprowadza porządek horyzontalnego myślenia. Kolejne teksty tworzące palimpsestowe glosy , dodawane do "oryginału", wzbogaca jeszcze kontekst socjologicznej perspektywy Zygmunta Baumana. Bauman, budując rejestr ponowoczesnych tożsamości po upowszechnieniu się wzoru spacerowicza/przechodnia, wyzwolonego z pejzażu dziewiętnastowiecznego miasta, uzupełnia model Benjaminowski figurami włóczęgi i gracza. Ich jednostkowa kondycja powtarza nadrzędne parametry ponowo-czesnej egzystencji, którą determinują: fragmentaryzacja, epizodyczność i wieloznaczność. Duch flânerie z paryskich pasaży przechodzi do zacisza pokoju rozświetlonego ekranem telewizora. Flâneur w pono-woczesności spotyka swój żeński odpowiednik - flâneu se.


Definicja turyzmu, który zasadniczo wiąże się z alienacyjną praktyką społeczną wpisaną w strukturę kultury konsumpcyjnej, rozciąga się na łamach "Panoptikum" wielopłaszczyznowo. I tak - obok prekursorskich prób analizy kina transnarodowego - trafiło do numeru nieoczywiste, przemilczane świadectwo polskiej postkolonialnej tęsknoty. Opisowi technologii komunikacyjnych wykorzystującemu model hipertekstualnego labiryntu i procesu nawigacji towarzyszy wachlarz wędrujących tożsamości, nieostrych, kroczących w poszukiwaniu samych siebie. Przykłady interpretacji kina gatunków, które przekroczyło kontynent i infiltruje kino europejskie, przychodzą po analizie filmów dokumentujących pracę zarobkową "turystek mimo woli" - imigrantek, cudzoziemek, przybyszów z krajów upośledzonych ekonomicznie. Tożsama z wyobraźnią turystyczną konsumpcja miejsc i obrazów znajduje swoje przedłużenie w mediach : filmie, telewizji, Internecie. Infrastruktura turystyczna dzięki działaniom artystów zwraca się w stronę kategorii nie-miejsca, gdzie indziej generując paradoksalną figurę travelebrity.


Charakterystyczny dla dzisiejszych praktyk społecznych jest zwłaszcza wątek turystyki wirtualnej, sformułowany na marginesie krytycznej recepcji pism Ryszarda Kluszczyńskiego. W zgodzie z tym odczytaniem nie podróżujemy po Internecie, ale przeskakujemy z miejsca na miejsce. Nawigacja w sieci WWW nie ma zbyt wiele z tradycyjnej podróży, ponieważ w tym wirtualnym wariancie zlikwidowany zostaje przestrzenny dystans pomiędzy miejscami, takimi jak pojedyncza strona WWW. "Surfując", nie doświadczamy drogi, jest ona jedynie technicznym aspektem, który zajmuje ułamki sekund i ujawnia się tylko wtedy, gdy technologiczna baza przestaje działać poprawnie: "Nawigacja w Internecie jest nawigacją pomiędzy treścią i treścią, w niekończącym się morzu informacji, gdzie nie ma drogi jako takiej, gdzie nie ma opozycji między drogą i miejscem; po przestrzeni przeładowanej informacjami i wiedzą, przestrzeni gotowej, przygotowanej na eksplorację i generatywne przekształcenia. Przestrzeń internetowa jest izotropowa. Brak w niej uporządkowania względem osi ".


Jak anachroniczny w tym kontekście wydaje się długotrwale podtrzy-mywany przez intelektualistów, tych, którzy nie tylko podróżują, ale i uprawiają refleksję na ten temat, oceniający podział na podróżników i turystów. Odchodzi od tej wartościującej perspektywy i MacCannell, i Jonathan Culler, którego tekst o semiotyce turyzmu publikujemy w najnowszym numerze. Obydwaj wskazują na nieadekwatność tego rozróżnienia, będącego wyrazem nostalgicznej tęsknoty za końcem w gruncie rzeczy sztucznie stworzonej epoki. Nie zmienia to jednak faktu, że pragnienie odróżnienia turystów od prawdziwych podróżników było i jest integralną częścią turyzmu: "podróżnik miał coś na myśli; turysta szukał przyjemności. Podróżnik był aktywny; usilnie wędrował w poszukiwaniu ludzi, przygód, doświadczenia. Turysta jest pasywny; oczekuje, że interesujące rzeczy same mu się przydarzą. (.) Oczekuje, że wszystko zostanie z nim i dla niego zrobione" (Culler). Turyści mogą zawsze znaleźć kogoś bardziej "turystycznego" od samych siebie. Zdaniem Cullera, turyzm uwypukla to, co może okazać się kluczową cechą współczesnej kapitalistycznej kultury: kulturowy consensus, który buduje raczej wrogość niż poczucie wspólnoty między jednostkami. W tym ujęciu turyzm staje się systemem wartości jednoczącym liczne warstwy światowej populacji z bogatszych krajów. "(.) efektem tych podzielanych wartości nie jest budowanie solidarności wśród międzynarodowej społeczności turystów, lecz wrogość, jako że każdy z nich chciałby, żeby drugiego tam nie było ". O tym, czy dostrzegamy w tym opisie też siebie, musimy zadecydować już sami. Przed własnym turystycznym sumieniem.

Grażyna Świętochowska
red. naczelny